12.20.2014

Rozdział 10 ,,Pierścionek''

Rudowłosa stała przy drzwiach do gabinetu dozorcy i próbowała otworzyć swoją wsuwką do włosów drzwi. W myślach przeklinała filmy, w których ta czynność wydawała się niezwykle prosta.
-Może jednak dasz mi to zrobić księżniczko, bo inaczej do rana tu postoimy - Miller po raz drugi próbował zachęcić przyjaciółkę aby dała sobie z tym spokój. Jednak po raz drugi spotkał się z odmową, gdyż dziewczyna nie chciała dać mu tej chorej satysfakcji, że może być od niej lepszy w na pozór łatwej czynności.
-Jeżeli się nie stulisz Skunksie to nie postoisz - warknęła w odpowiedzi
-Nie bulwersuj się tak rudzielcu bo złość piękności szkodzi - blondyn uśmiechnął się do niej rozbrajająco, na co przewróciła teatralnie oczami. Po chwili usłyszała ciche kliknięcie i z zadowoleniem stwierdziła, że w końcu udało się jej otworzyć drzwi.
Bez słowa weszła do pomieszczenia i zajrzała do pierwszej lepszej półki.
-Skoro już jesteśmy na miejscu może w końcu wyjawisz mi czego mam szukać??
-Pierścionka
-Pierścionka? Poważnie? Omija mnie noc filmowa tylko dla tego, że Victor odebrał ci taką pierdołę?! Kobieto przecież ty masz ich dziesiątki w swojej szkatułce!
-Ale ten jest wyjątkowy, okay? Powiedzmy, że to pamiątka rodzinna więc chcę ją odzyskać - podeszła do komody pod szafką z kluczami - A jeśli skończyłeś już to przesłuchanie to zacznij łaskawie mi pomagać. Ma kształt oka.
~•~•~

W salonie zebrała się siódemka przyjaciół. Co prawda zbliżała się już godzina upuszczenia szpilki ale mieszkańcom domu Anubisa nadarzyła się ta wspaniała okazja kiedy to ,,pana domu'' nie ma co oznacza chwilowy brak zakazów. Wprost idealny czas na całonocny maraton...
-A gdzie są Patricia i Eddie?? - spytała Joy gdy już wszyscy zajęli wygodne miejsca
-A czy to ważne?? Pewnie liżą się gdzieś po kątach i myślą, że się nie domyślimy
-Radze ci uważać na słowa Jerome, bo nigdy nie wiadomo kiedy postanowią się zjawić. Zresztą pewnie Iz wymyśliła jakiś kawał, a że Victora nie ma to postanowiła dziś go zrobić, a Miller się wkręcił - zasugerowała Mara. Co prawda wersja Jeffrey była zdecydowanie bliższa prawdy, ale blondyn już wolał swoją wersję niż myśl o tym, że niegdyś najlepsza przyjaciółka woli robić kawały z chłopakiem, którego ponoć nie lubi. Był o nią zazdrosny. Chociaż sam nie wiedział czemu akurat tak reagował. Czy nie powinien cieszyć się szczęściem przyjaciółki?? Czemu on tak do tego podchodzi?? Przecież Alfie też się z nią przyjaźni,a zachowuje się jak by to była norma. Więc czemu on tak reaguje?? Odpowiedź jest prosta. On ma ten swój gang Scoobie'go, a on?? Jest sam. Nie licząc Alfie'go, nie ma żadnych przyjaciół. Co prawda wszyscy w Anubis Academii wiedzą że w Domu Anubisa jako jedynym na całym kampusie wszyscy są dla siebie jak rodzina. Jednak on nie ufał wszystkim tak łatwo i bardzo jak owej dwójce. Ale niestety oni zaczęli się odsuwać. Znaleźli nowych i lepszych przyjaciół, a jego odstawili na drugi plan jak nie dalej... I gdzie ta sprawiedliwość?!
-No dobra to od czego zaczynamy?? - zapytała Amber otwierając szafkę na DVD - Co powiecie na French Kiss? To mój ulubiony - zaszczebiotała blondynka. Niestety nikt poza nią i Mercer nie podzielał tego entuzjazmu.
-Ambs nie uważasz, że podczas takiego maratonu raczej powinniśmy postawić na jakieś horrory czy thillery?? - spytała Nina
-Ale one są takie straszne i brutalne...
-Oj daj spokój. Nikt nie chce oglądac tych twoich romansideł
-Jerome! Nie musisz być taki chamski
-O co ci chodzi Jeffrey?! - warknął zbulwersowany blondyn. Szatynka już chciała coś odpowiedzieć ale do salonu weszła opiekunka z miskami pełnymi popcornu.
-I jak gwiazdeczki?? Już wybraliście film?? - postawiła naczynia na niewielkim stoliku do kawy i usiadła wygodnie na fotelu.
-Jeszcze się nie zdecydowaliśmy... - zaczął fabian
-A co powiecie na Dark Corners?? Słyszałam, że to bardzo dobry film. Poza tym może w końcu zwabi Patricię i Eddie'go na dół, bo od kąd wróciła ze swojego spaceru nie wychodzą z jej pokoju... A może powinnam pójść i sprawdzić czy nie robia czegoś niestosownego... - zaśmiała się kobieta

~•~•~

Jak się można było spodziewać po Amber film nie przypadł jej zbytnio do gustu i prawie przez cały czas siedziała wtulona w Alfie'go, któremu ta sytuacja odpowiadała by nieco bardziej gdyby tylko blondynka nie przeszkadzała mu w sporzywaniu popcornu. I kiedy zblliżał się już koniec seansu do pokoju wbiegł blondyn, który szepnął coś na ucho Fabian'owi, a ten wraz z Martin momentalnie podnieśli się z podłogi i ruszyli w stronę pokoju chłopaków. Widząc to Levis wraz z nadal przestraszoną dziewczyną ruszyli za przyjaciółmi.
-Po co nas zwołałeś Eddie?? Chcesz się zwierzć ze swojej randki z Trixi?? - zagadnął ciemnoskóry kiedy wszyscy już się usadowili.
-A wiesz, że tak? - spytał z figlarnym uśmiechem na co pozostali wybałuszyli na niego oczy, na co chłopak się roześmiał - Żebyście widzieli teraz swoje miny... hahaha... Ale teraz tak na poważnie. NIe muszę wam chyba mówic co robiliśmy zważywszy na to, że sami minie poniekąd do tego zmusiliście, nie? Sęk w tym, że dowiedziałem się znacznie więcej niż byśmy się spodziewali...
-Ale co konkretnie znalazłeś??
-Pierścionek

Doobra to chyba jeden z moich najkrótszych rozdziałów... 
No niestety. Z początku miało to zupełnie inaczej  wyglądac...  Miał być  dłuższy, ciekawszy i chociaż trochę interesujący...
Ale jak to zawsze jest: moje plany spełzły na niczym!
No ale wkręciłam sie totalnie w ,,Igrzyska Śmierci'' i w niecały tydzień przeczytałam cała trylogię i po raz setny chyba obejrzałam pierwsze dwie części (a już na pewno ,,W Pierścieniu Ognia'') i jedyne czym teraz żyje to blogi o Peetniss i poszukiwania ,,Kosogłosa'', żeby obejrzeć go po raz kolejny...
Tak więc jeszcze raz bardzo was przepraszam za tą lichotę i obiecuję, że następnym razem bardziej się wysilę i może uda mi się coś opublikować na początku nowego roku.

PS. Bardzo was proszę o komentarze. Nawet i z krytyką ale proszę was! Naprwdę nie jest przyjemnie widzieć tylko 3 albo i mniej komentarzy mając tylu obserwatorów. Wiem, że ostatnio coraz bardziej was zaniedbuję ale na prwadę staram się starać...

12.05.2014

Rozdział 9 ,,To na prawdę ona??''

Z całego serca chciała bym podziękować Gadule za ten wspaniały (i jedyny) komentarz pod moim ostatnim rozdziałem. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy to co tam napisałaś i tak jak wspomniałam gdyby nie to, że byłam akurat w szkole (ale nie myślcie sobie, była przerwa) to nie powstrzymywała bym łez wzruszenia. I nie wcale nie wyolbrzymiam.  Tak więc jeszcze raz ci dziękuję Słoneczko ty moje kochane i dedykuję ci ten rozdział. Specjalnie sprężyłam się i napisałam... 
PS. Z góry przepraszam za błędy ale pisze na komórce z auto korektą...

~♥~♥~

Nastolatka chodziła po lesie już dobre pół godziny i coraz bardziej zaczęła żałować swojej decyzji. W sumie sana nawet nie była pewna dla czego tak zareagowała. Toznaczy proste, że na Jeroma i tak by warknęła ale czemu wyszła z domu? I do tego bez cieplejszej kurtki??
Czemu tak zareagowała na ten komentarz Clark'a? Przecież bez przerwy ktoś się zastanawia jakim cudem ona i Miller nie są jeszcze parą. A może to nie o to chodzi...?

~♡~♡~

-A tą co ugryzło??- spytał Clark po tym jak Patricia wyszła z domu trzaskając drzwiami. Reszta mieszkańców akademika popatrzyła na blondyna jak na idiotę.
-No co?!
-Ohh Jerome... - zaczęła Mara - Chodzi o to, że ludzie ciągle gadają o tym czemu Patricia i Eddie nie są razem chociaż ewidentnie ich do siebie ciągnie... Nawet nie zaprzeczaj Miller - warknęła dziewczyna gdy chłopak juz otwierał usta aby zaprotestowań - No i w końcu każdego to może wkurzyć... Szczególnie jeśli ma się taki temperament jak ona
-Czyli, że to moja wina, tak??
-Wiesz Trudy te babeczki wyszły ci idealnie - zawołał Alfie przerywając niezręczną ciszę, która tak żadko panowała w tym domu.
-Dziękuję Gwiazdeczko - uśmiechnęła się opiekunka - dzieciaki, a co byście powiedzieli na to aby zrobić dziś maraton filmowy??
-Brzmi świetnie - przez całe pomieszczenie przeszła fala aprobaty w kierunku Rehman 
-Tylko jest jeden problem Trudy... Victor raczej nam nie pozwoli siedzieć dłużej niż do dziesiątej, a w takim wypadku to się nie opłaca..
-Ohh nie przejmuj się tym Nino. Victor oraz grono nauczycielskie wyjeżdżają na szkolenie dla nauczycieli 
~♡~♡~

Błądzić coraz głębiej w las. Co chwilę porywają się o jakieś wystające konary drzew. Co prawda już nie słyszała kroków za nią lecz i tak bała się odwrócić żeby się upewnić.
W pewnym momencie nie zauważyła obalonego pnia drzewa i runęla jak długa. Poczuła że postać powoli się do niej zbliża. Szybko poderwał się na nogi i znów zaczęła kierować się w stronę domu. 
A przynajmniej miała nadzieję że to w końcu ta właściwą trasa. Na szczęście po kilku minutach zauważyła zarys akademika. Wiedząc że jest już tak blisko postanowiła po raz pierwszy się odwrócić i sprawdzić. 
Jednak gdy się odwróciła nie widziała za sobą już nikogo. Czyż by jej się tylko wydawało?? Na to wygląda. 
Uspokojenia tą myślą zwolniła kroku i spowrotem spojrzała w stronę domu. Jednak to co zobaczyła przed sobą przeraziło rudą. Mianowicie stał przed nią mężczyzna ubrany w czarną bluzę z zarzucono na głowę kapturem i w za luźnych czarnych spodniach. Nie widziała twarzy gdyż była zamaskowana.  Przez chwilę wpatrywała się w jego zimne niebieskie oczy, a chwilę po tym facet przemówił. 
-Niby taka odważna, a ucieka przez cały czas przed mężczyzna... No, no. Nie tego się spodziewałem po takiej zadziornej dziewczynie jak ty Izzy
-Kim jesteś i skąd znasz moje imię?  - spytała ruda. Włożyła cały swój wysiłek w to aby jej głos nie zadrżał ani odrobinę.
-Ohh czyli jednak się pomyliłem?? Skąd w tobie tyle gniewu kwiatuszku?! - zaśmiał się. 
-Nie nazywaj mnie tak! I odpowiedz na moje pytanie.
-Chyba nie rozumiesz... To ja tu wydaje rozkazy, a ty je spełniasz. 
-A to niby czemu miała bym się ciebie słuchać?!
-Powiedzmy, że jeśli tego nie zrobisz niepotrzebne osoby mogą ucierpieć... A teraz słuchaj uważnie! Ja wiem, że ty wiesz co tu się dzieje i wiesz, czemu tu tak na prawdę jesteś.  A kiedy już znajdziesz skarb przyniesie mi go. Rozumiemy się? Mam nadzieje. A teraz uciekaj i nikomu ani słowa o naszej rozmowie.  Jasne?
~♡~♡~

-Jak myślicie... Ten wyjazd ma coś wspólnego z poszukiwaniami?? - spytała miodowowłosa kiedy razem z czwórką przyjaciół weszła do pokoju swojego chłopaka
-No raczej. Przecież inaczej Victor nie pojechał by z nimi. W końcu nie jest nikim z grona pedagogicznego...
-Ale spójrzmy na to z innej strony... Nie będzie go przez cały weekend więc będziemy mogli ma spokojnie przeszukać jego gabinet. Może zostawił jakieś wskazówki - zamyślił się Fabian
-Nie. Nie Możemy - zawołał trochę zbyt gwałtownie Miller
-A to niby czemu? 
-Ymm no bo... No bo obiecałem Patricii, że dziś tam z nią pójdę
-A po co ona tam chce znowu iść? -spytała Amber
-A czy to ważne po co tam chce wejść?! Ważne jest to , że nie przyszła z tym do mnie, swojego najlepszego przyjaciela, tylko do niego - wykrzyknął ciemno skóry wskazując na blondyna siedzącego na swoim łóżku
-Alfie później po gadasz z Eddie'm na ten temat. Ale skoro wybierasz się tam dziś z Iz to mógł by s przy okazji sprawdzić czy nie ma tam przyp... - brunet nie dokończył zdania, gdyż drzwi do pokoju chłopaków otworzyły się z impetem, a w ich progu pokazała się rudowłosa dziewczyna  Cała brudna i roztrzęsiona. Nic nie mówiąc usiadła na łóżku blondyna. Przyjaciele popatrzyli się na siebie. Nikt nie był pewny co w takiej sytuacji powiedzieć.  Czy w ogóle powinni coś mówić... Jednak po chwili niezręcznej ciszy ruda postanowiła odpowiedzieć na nie zadane jeszcze pytanie.
-Gonił mnie po całym lesie
-Ale kto?? - spytał Eddie
-A żebym to ja jeszcze wiedziała.  Koleś był zamaskowany. Przed domem udało mu się mnie w końcu złapać. Zaczął coś gładzie, o tym że nie tego się po mnie spodziewał, a po tym będzie coś o jakiś skarbach, wybranych i kazał mi coś dla siebie znaleźć.  Ale wiecie co jest najgorsze?? Nazwał mnie IZZIE!! 
- Chwila moment. Czy ja dobrze rozumiem?! Gonił cię po lesie jakiś zamaskowany facet, a ty się pieni tylko dla tego, że nazwał cie po imieniu?! - zapytała z niedowierzaniem w głosie Amber
-W sumie to jeszcze tym, że groził mi śmiercią...
-A powiedział ci przynajmniej co masz dla niego znaleźć??
-Fabian niby taki mądry, a nie wiesz, że tacy psychopaci nigdy nie mówią do końca o co im konkretnie chodzi? Ale mniejsza już o to... Miller miałeś mi dzisiaj w czymś pomóc, pamiętasz?? - i nie czekając na odpowiedź Patricia pociągnęła blondyna do wyjścia.
-Na serio myślimy, że to o nią chodzi??
-Jak na razie wszystkie nami na to wskazują...

11.10.2014

Rozdział 8 ,,***" + Podziękowanie

Życie nie zawsze jest proste. Jedni uważają, że są tacy biedni gdyż nie otrzymają wymarzonej rzeczy. Inni dlatego, że nie dostali najlepszej oceny w klasie. Ale to się ni jak ma do problemów przez, które muszą przechodzić mieszkańcy pewnego Brytyjskiego internatu. Co prawda niektórzy mogli by powiedzieć, że co takie bogate dzieciaki uczęszczające do jednej z najbardziej prestiżowych szkół średnich w UK mogą mieć za problemy? Kieszonkowego im nie starczyło? A może nauczyciele są zbyt upierdliwi?
Tacy ludzie nie  mają pojęcia przez co niektórzy z nich mogą przechodzić.  I nie. Nie mówimy tu o dobrach materialnych. Nikt nawet sobie nie wyobraża przez co muszą przechodzić niektórzy mieszkańcy jednego z domów w Anubis Akademii. Nikt nie ma pojęcia z iloma dziwnymi rzeczami muszą się zmierzyć. I nie mówię tu o przerażającym woźnym, chociaż on też macza w tym palce. Ale o coś o wiele gorszym. Mianowicie o Egipskim bogu. O Egipskim bogu śmierci, który zbuntował się przeciwko swym braciom.
Brzmi abstrakcyjnie prawda?
No bo jak to? Egipski bóg grozi dzieciakom śmiercią? Zbuntował się?? Przecież to nie możliwe. Egipscy bogowie nie istnieją. Ciężko nawet nam powiedzieć czy nasz jedyny tak na prawdę nie jest wymysłem ludzkie wyobraźni, a co dopiero niezliczona ilość bóstw starożytności.
Ale niestety taka jest rzeczywistość. Niewyobrażalna, przerażająca i okrutna rzeczywistość.
A co w tym wszystkim jest najgorsze? To że ten ,,mityczny'' bóg grozi piątce nastolatków... A właściwie to szóstce, śmiercią jeśli nie spełnia jego woli. I pomijając sam fakt tego, że jest to rzecz niedorzeczna brzmi nawet prosto, prawda? No właśnie nie bardzo... Może i było by to proste gdyby nie kilka drobiazgów. Pierwszy: grupa uczniów z Anubis Akademii nazwana przez nich Sibuną musi najpierw odnaleźć drugą Wybraną. Owa dziewczyna jest Potomkinią Izydy, a poznać ją można między innymi po tym iż jest w posiadaniu sygnetu z okiem Horusa. Brzmi dość banalnie, co? Niestety to tylko pozory. Staje się ona Potomkinią dopiero po spotkaniu swojego ukochanego. Potomka samego wielkiego boga Ozyrysa zwanego również Osyrionem. I to do interesu owego młodzieńca należy obowiązek znalezienia Wybranej. Było by to czymś w miarę normalnym biorąc pod uwagę fakt iż każdy w końcu spotyka swoją ,,wielką miłość''. No ale nie każdy chłopak marzy o tym by poznać tę jedyną w wieku zaledwie siedemnastu lat, prawda??
A drugi: Jak same słowa ,,zbuntował'' i ,,bóg śmierci'' wskazują raczej nie będzie chciał wykorzystać znalezionych przez młodzież reliktów do zaprowadzenia pokoju na świecie. Wręcz przeciwnie. Te trzy słowa mogą wskazywać na to, że ma zupełnie odwrotne zamiary i wolał by raczej ten świat zniszczyć.
I teraz pytanie co zrobić? Znaleźć przedmiot aby oddać go Setowi po czym zginąć przez popełnienie błędu, który wcześniej wydawał się świetnym rozwiązaniem, czy zginąć z jego rąk nie oddając mu upragnionego przedmiotu??
I z takimi o to problemami zmagają się niektórzy mieszkańcy internatu. Muszą zmierzyć się z przeciwnościami losu świetnie nadającymi się na film typu fantasy, a tak na prawdę to jest ta cholernie okrutna rzeczywistość. A jednak nastolatkowie w przeciwieństwie do niektórych młodych ludzi nie myślą o samobójstwie. Czy na przykład jak niektóre te głupie dziewczyny... ,,Mam trzynaście lat i się potne bo chłopak mnie rzucił''. Momentami to aż śmiać się chce.
~*~*~
Mieszkańcy domu Anubisa siedzieli na kolejnej lekcji pana Sweeta z tych uznawanych za jak, że ciekawe. Jedynym pocieszeniem dla młodzieży było to, że to ich ostatnia lekcja przed weekendem.
-Co byś powiedział Miller na małe włamanie do gabinetu Victora?? - zapytała ciemnoruda dziewczyna swojego kolegi z ławki na co ten jej posłał pytające spojrzenie.
-A na cholerę ty chcesz się włamywać do Victora? Nie dość już mu za skórę zalazłaś??
-Ciągle mi mało - uśmiechnęła się zawadiacko nastolatka
-A mogę chociaż wiedzieć po co mamy tam wleźć?
-Sprawy osobiste
-O nie kochana. Albo mi w tej chwili powiesz albo nie masz na co liczyć
-Ugh aleś ty upierdliwy...
-Uczę się od mistrzyni - wyszczerzył się chłopak - To jak? Dowiem się po co masz zamiar tam wejść? Znów masz zamiar wyżyć się na Corbieer ze??
-Po prostu chcę odzyskać co moje. Wystarczy?
Miller już miał zamiar coś odpowiedzieć ale przerwał mu dyrektor oskarżając o zakłócanie lekcji i z proźbą o słuchanie. Niestety jego starania zapanowania nad młodzieżą poszły na marne, gdyż zaraz po jego słowach zadzwonił ten jakże upragniony przez uczniów dzwonek.
Wszyscy z ulgą wymalowaną na twarzy (o dziwo nawet Fabian i Mara) wybiegli z klasy i czym prędzej skierowali się do swoich akademików na obiad.
~*~*~
Gdy Trudy rozkładała talerze na stole drzwi frontowe się otworzyły, a do domu zaczęła schodzić się wygłodniała młodzież.
-Nareszcie jesteście Gwiazdeczki! -zawołała rozpromieniona na widok swoich podopiecznych Rehman. 
To prawda. Jej praca jako opiekunki domu i dziewiątki dorastających nastolatków wcale nie byla prosta, czy jakoś wielce interesująca, ale pomimo kilku niedogodnień uwielbiała tą pracę. Chociaż to może wydawać się trochę dziwne... No bo jak to można lubić pracę, w której trzeba się zajmować przez prawie cały rok, bandą rozpieszczanych nastolatków. Pracę, w której non stop trzeba sprzątać i gotować. Pracę od, której prawie nigdy nie ma się wolnego...? No ale jak widać można. Tak na prawdę ta niewysoka, czterdziestoletnia kobieta o wielkim talencie kulinarnym nie wyobrażała sobie życia bez swoich gwiazdeczek. Nie wyobrażała sobie, że mogła by nie gotować dla nich tych wszystkich pyszności, które Alfie połaniał w trymiga. Bez zbierania pustych butelek po kosmetykach do pielęgnacji włosów po Jeromie. Bez wiecznie zaczytanych Fabianie i Marze. Bez tych przyjemnych pogaduszek z Niną. Bez Joy i jej bzika na punkcie komedii romantycznych. Bez Amber i jej wiecznego zachwycania się swoją osobą. Czy za tymi sprzeczkami Patricii i Eddie'go, które jej zdaniem są na swój sposób urocze.
Jednym słowem dla Trudy to nie była jakaś tam praca. Dla miej to przede wszystkim była przyjemność. Ci prawda czasem wyczerpująca ale przyjemność.
-No lećcie się przebrać, bo za pięć minut obiad
~*~*~
-To o której idziemy odwiedzić gabinet Victora? - zagadnął rudą Miller podczas obiadu
-Myślałam, że nie chcesz ze mną iść
-Na serio uważasz, że jestem na tyle głupi żeby odpuścić sobie taką akcję?
-Ja ogólnie uważam, że jesteś głupi
-Kobieto ranisz...!
Williamson jedynie uśmiechnęła się zawadiacko. Niestety na ich nie szczęście zobaczyła to Amber i wyszczerzyła się ukazując przy tym szereg białych zębów
-Czy mi się wydaje, czy ktoś tu umawia się na randkę??
-Wydaje ci się - odpowiedzieli niemal, że równocześnie na co uśmiech na twarzy blondynki jeszcze bardziej się rozszerzył
-Nie rozumiem po co to przed nami ukrywacie. W końcu i tak się wyda...
-Jeśli zaraz nie zamkniesz tego swojego durnego ryja Clark, to osobiście cię zaraz uszkodzę - warknęła Patricia i na powrót zajęła się swoją zapiekanką. Jednak nie miała zbytnio apetytu więc zaczęła bawić się widelcem.
-Patricia, skarbie nie smakuje ci? - zapytała opiekunka wchodząc do jadalni z dokładką
-Nie jestem głodna - powiedziała nastolatka, po czym wstała od stołu i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych kiedy usłyszała jak Miller ją woła
-Iść z tobą??
-Nie waż się - było jedynym co powiedziała za nim usłyszeli trzaśnięcie drzwi.
*******
Ta dam XD
I oto po miesiącu wkońcu się ukazuję i powracam do żywych.
Tak serio to rozdział miał być już dawno, dawno temu ale wielkiej pani Patrici nie chciało się ruszyć swojego leniwego tyłka i rozdział ukazuje się dziś.
No ale co było minęło, a ja bym chciała wam podziękować za to, że jesteście ze mną już ponad rok. Tak tak dobrze słyszycie XD
Ta stronka istnieje już ponad rok (najprawdopodobniej minął on w tamtym miesiącu ale to szczegół).
Z całego serducha dziękuję wam za te wspólnie spędzone ponad 12 miesięcy, za te ponad 18 tysięcy wyświetleń i te 18 obserwatorów i mam nadzieję, że to nie jest nasz ostatni rok razem :)